Kroniki TOPR - Kroniki 1956

Rok 1956 charakteryzuje się wzmożoną działalnością ratowniczą wszystkich grup ratowniczych GOPR, zwłaszcza w okresie zimowym. Przyczyniły się do tego wczesne i obfite opady śnieżne.
Na terenie Tatr spowodowały one liczne lawiny o nienotowanych dotychczas rozmiarach i tragicznych skutkach.
Poniosło w nich śmierć dziewięć osób.
W okresie sprawozdawczym wzmogła się wybitnie działalność profilaktyczna GOPR, przez utworzenie referatu propagandy i profilaktyki. Wydano liczne ulotki i afisze ostrzegawcze, ustawiono tablice w miejscach zagrożonych w zimie lawinami a w lecie w miejscach częstych wypadków, jak w Żlebie Drege'a, Kirkora, na Szczerbie itp.
Rozwinięto też akcję propagandową poprzez radio, prasę i wystawę.

Poza akcjami ratunkowymi ratownicy GOPR na zlecenie KTG - Zarządu Głównego PTTK wybudowali nowy odcinek ścieżki na Giewoncie dozwalający na okrężną regulację ruchu na jego wierzchołku, poza tym poprawiono ścieżkę na Rysy i na Przełęcz pod Chłopkiem. Poprawiono również znakowanie szlaków tatrzańskich.
Ratownicy GOPR jak zwykle prócz dyżurów w okresie zimowym ubezpieczali wszelkie imprezy narciarskie na terenie gór.
Liczne rajdy narciarskie, turystyczne a nawet motorowe, zabezpieczane były przez ratowników.




Na międzynarodowych zawodach ratowniczych w Szpindlerowym Młynie w CSR uzyskali niemal we wszystkich grupach pierwsze miejsca, a specjalny tobogan skonstruowany przez Stanisława Wawrytkę został wyróżniony i nagrodzony.


                                                                                Tobogan ten był nazywany przez ratowników "fordem"






Dla podniesienia kwalifikacji taternickich ratowników urządzano stałe wycieczki szkoleniowe, które umożliwiły wszystkim ratownikom zawodowym grupy tatrzańskiej zdobycie odpowiednich kwalifikacji taternickich.


Interwencje Pogotowia były podobnie jak w roku ubiegłym bardzo liczne.

Od dn. 9. 2. do 11. 2. 56 czyni Pogotowie poszukiwania za Olgierdem Loteczko z Radomia, który wyszedł sam z 5-ciu Stawów Polskich na Zawrat i nie przybył do Zakopanego Stwierdzono, że poszukiwany przebywał w szałasie na Hali Goryczkowej. Do Radomia powrócił w dniu 13. 2.
Poszukiwania czyniono na skutek telefonu matki, która oczekiwała jego powrotu w dn. 8. 2.

Dn. 20. 2. zaalarmowano Pogotowie ze schroniska na Hali Gąsienicowej, że nie powrócił na noc pozostawiwszy rzeczy w schronisku i zapłaciwszy za 2 noce inż. Michał Przerwa-Tetmajer.
Poszukiwania czynione tejże nocy i następnego dnia w rejonie Czarnego Stawu Gąsienicowego oraz sondowanie słabo widocznej na skutek obfitego opadu śnieżnego niewielkiej lawinki pod Małym Kościelcem nie dały żadnych rezultatów. Dalsze poszukiwania czynione wielokrotnie były również bezowocne.
Dopiero w dniu 6. maja natrafiono na zwłoki wystające spod śniegu. Jak się okazało, zginął on zasypany lawiną na szlaku wiodącym z Hali Gąsienicowej do Czarnego Stawu pod Małym Kościelcem, dokładnie w odległości ok. 100 m od kamienia Karłowicza w kierunku stawu.

25. 2. zwieziono z Czerwonych Wierchów dwie osoby: Wacława Cegielskiego, lat 25, z Gliwic i Marię Olszewską lat 21 z Sopot, którzy złamali nogi.

1. 3. wyruszyła wyprawa Pogotowia złożona z 22 ratowników do Roztoki, gdzie przy zjeździe z Dol. 5-ciu Stawów Polskich został zasypany lawiną mgr Marian Marcinkowski, przewodniczący KTN PTTK.
Przy stale padającym śniegu i wietrze czyniono poszukiwania do późnej nocy i cały następny dzień. Ze względu na wielkie niebezpieczeństwo dalszych lawin, nie użyto do pomocy kursantów znajdujących się w schronisku w Dol. Pięciu Stawów.
Lawina była dużych rozmiarów i język jej rozłożył się wzdłuż całego stoku aż do dna doliny Roztoki.
Na zwłoki Marcinkowskiego natrafiono dopiero w dniu 1 maja, którego to dnia zostały wydobyte i zwiezione przez ratowników do Zakopanego.
Jak się okazało lawina zniosła go ok. 300 m, a poniesione w czasie wypadku obrażenia świadczyły o natychmiastowej śmierci.





Tak wyglądała Goryczkowa przed zejściem lawiny ze żlebu, dziś nazywanego  "Żlebem Marcinowskich"








W nocy dn. 3. 3. zdarzyła się największa, nienotowana dotychczas katastrofa lawinowa w Tatrach, a mianowicie na Hali Goryczkowej, gdzie zostało zniesione schronisko i poniosło śmierć 5 osób: gospodarze schroniska Władysław i Zofia Marcinowscy oraz trzech żołnierzy WOP.
Przy akcji ratunkowej obok GOPR brało udział całe społeczeństwo zakopiańskie licznie przybyłe na miejsce wypadku na wezwanie Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Zakopanem.
Wszystkie ofiary zostały odkopane w ciągu kilku godzin.











W tymże dniu ratownicy GOPR zwieźli z Dol. 5-ciu Stawów Polskich uczestniczkę kursu narciarskiego Krystynę Ciborską ze skręconą nogą i sprowadzili do Roztoki.
W dn. 28. 3. udzielono pomocy taternikowi Tadeuszowi Dobrowolskiemu z Warszawy, który zjechawszy z lawiną spod Żabiej Przełęczy zranił sobie twarz i o własnych siłach doszedł do schroniska przy Morskim Oku. Został on zaopatrzony i odwieziony do Zakopanego.

Dn. 7. 4. czyniono poszukiwania za Marianem Jabłońskim, lat 35, który wybrał się na Kasprowy Wierch i do Kondratowej a do późnej nocy nie powrócił. Jak się okazało zgubił on nartę i wrócił na Kasprowy Wierch.

Dn. 12. 4. zdarzył się jeszcze jeden tragiczny lawinowy wypadek, jakiemu ulegli dwaj znani polscy taternicy Henryk Czarnocki i Tadeusz Strumiłło, uczestnicy organizowanej przez Sekcję Alpinizmu wyprawy granią Tatr.
W drodze na Mięguszowiecki Szczyt Pośredni od Hińczowych Stawów zostali oni porwani przez lawinę. Czarnockiego odkopali koledzy obozujący nad Hińczowym Stawem w ciągu 2 godzin. Poniósł on śmierć prawdopodobnie na skutek obrażeń. Strumiłłę wydobyto również martwego dopiero po przybyciu Horskiej Służby z sondami lawinowymi po 5-ciu godzinach.
Akcja GOPR ograniczyła się jedynie do odebrania zwłok obu taterników na Łysej Polanie i odwiezieniu ich do kostnicy w Zakopanem.

Dn. 17. 4. wyruszyła na Halę Kondratową wyprawa GOPR po ostatnią ofiarę sezonu zimowego Mariana Krasickiego, który trenując z grupą zawodników AZS złamał nogę.

28. 5. trzech ratowników GOPR udało się na poszukiwanie 13-Ietniego ucznia Jana Orzak, który w Dolinie Strążyskiej odłączył się od wycieczki. Poszukiwany odnalazł się.

30. 5. idąca z wycieczką wczasową Irena Klimkowska, lat 27, z Warszawy, schodziła z Giewontu ku południowi i upadłszy stoczyła się 30 m., poruszając kamień, który następnie spadł na nią, silnie ją raniąc. Pogotowie zniosło ofiarę do Kuźnic i odesłało do szpitala w Zakopanem.

Dn. 1. 6. zniesiono z Hali Gąsienicowej woźnicę Józefa Knapczyka, lat 30, który spadł z wozu i doznał „pęknięcia płuca”.
Tegoż dnia czyniono też poszukiwania za dwoma turystkami z Zakopanego Zofią Stecką i Urszulą Kolaczkowską, które wybrawszy się w Tatry Zachodnie, nie powróciły w oznaczonym terminie.
Już po wysłaniu patroli do Dol. Chochołowskiej otrzymano wiadomość, że turystki zostały zatrzymane w Dol. Cichej i są odwożone przez punkt graniczny do Polski.
 Tego samego dnia patrol poszukiwawczy w Dol. Chochołowskiej udzielił pomocy Halinie Krzywickiej lat 34, która idąc w towarzystwie męża zjechała po śniegu ze szczerby między Wołowcem a Jarząbczym, doznając potłuczeń i okaleczeń.

W dn. 8. 6. udzielono pomocy 14-letniej dziewczynce, która schodząc wraz z całą wycieczką Suchym Żlebem do Kalatówek, przewróciła się i stoczyła po stoku, doznając silnych potłuczeń, pokaleczenia rąk i rozcięcia kolana. Była nią Elżbieta Krakowiak z Izabelowa k. Konina.

Dn. 3. 7. wzywał pomocy 14-letni Ryszard Szewczyk z Pszczyny, który idąc na Karb od strony Stawków Gąsienicowych obsunął się z blokiem i stracił chwilowo orientację. Przed nadejściem Pogotowia chłopcu udzielili pomocy żołnierze WOP i sprowadzili go w dół.

7. 7. zniesiono z Hali Gąsienicowej Jana Sarosickiego, który dnia poprzedniego ratując obsuwającą się po śniegu dziewczynkę sam uległ potłuczeniom na płacie śniegu pod Zmarzłym Stawem.

Tegoż dnia inna grupa ratowników czyni poszukiwania za dwoma taternikami, Cezarym Mielczarkiem, lat 26, ze Szczecina i Ryszardem Włodarczykiem, lat 21 z Zielonki k. Warszawy, którzy wybrali się dnia poprzedniego na Hińczową Przełęcz Mięguszowiecką i nie powrócili.
Patrol pogotowia spotkał ich pod tarasem pod Cubryną.  Jak się okazało błądzili i nocowali w ścianie.
W dn. 15. 7. ratownicy GOPR przeprowadzili ciężką akcję ratunkową na Żabim Mnichu. Uległo tam wypadkowi dwu taterników: Włodzimierz Goriaczkowski student i Jacek Okólski, obaj z Warszawy.
Prowadzący na pd. - zach. ścianie Żabiego Mnicha Goriaczkowski odpadł z blokiem, pociągając za sobą towarzysza. Nie byli asekurowani przy pomocy haków. Spadli ok, 60-u metrów, wpadając do szczeliny brzeżnej na śnieg.
Goriaczkowski doznał szoku i silnego wstrząsu, Okólski otwartego złamania podudzia. Przybyli z pomocą taternicy sprowadzili na pół przytomnego Goriaczkowskiego do schroniska przy Morskim Oku.
Ratownicy TOPR, którzy doszli do rannego Okólskiego nocą przy padającym obficie deszczu znieśli go żlebem spadającym z Owczej Przełęczy do Morskiego Oka.

Dn. 26. 7. wyruszyło Pogotowie na Halę Kondratową celem udzielenia pomocy przewodnikowi FWP Edwardowi Stawarz, który w okolicy Cmentarzyska skręcił nogę.
Po drodze spotkano poszkodowanego, który schodził powoli o własnych siłach. Z Kuźnic odwieziono go do szpitala.

Dn. 28. 7. zniesiono z Dol. 5-ciu Stawów Polskich chorego Jerzego Przewłockiego, lat 17. Miał on silną gorączkę i zawroty głowy.

Dn. 28. 7. było również Pogotowie wezwane do śmiertelnego wypadku na Przełęczy Świnickiej. Zmarł tam przypuszczalnie na zawal serca, Bruno Malhorn, Niemiec lat 54, idący na Świnicę wraz z całą wycieczką. Zwłoki zniesiono do Zakopanego.

Tegoż dnia zdarzył się drugi tragiczny wypadek na pn. ścianie Giewontu. Maria Zbierska, lat 17, uczennica z Zakopanego i Tadeusz Węgiel, lat 19, z Warszawy, schodzili z Giewontu na Szczerbę, a następnie żlebem ku Małej Dolince, aż utknęli ponad kominem nad "Płytą". Węgiel poszedł w lewo szukać obejścia i w pewnym momencie zauważył spadającą w przepaść towarzyszkę.
Zbierska poniosła śmierć na miejscu. Pogotowie przybyłe późnym wieczorem, sprowadziło go o świcie i zniosło zwłoki ofiary.

Dn. 30. 7. Janina Dąbrowa, lat 25, z Wrocławia poleciała z blokami po śniegu na Żelaznych Wrotach, doznając złamania ręki w dwu miejscach. O własnych siłach doszła do leśniczówki w Białej Wodzie, skąd zabrało ją Pogotowie samochodem do Zakopanego.

Dn. l. 8. zniosło Pogotowie Marię Rynewa lat 40, która złamała nogę, poniżej Przełęczy pod Kopami.

W dn. l. 8. zwieziono chorą Edytę Dorka z Wodogrzmotów Mickiewicza do Zakopanego.









W dn. 3. 8. zdarzył się znów taternicki wypadek na pn. ścianie Zadniego Mnicha, gdzie odpadł z blokiem Jeremiasz Sieczkowski, lat 28, z Wrocławia i spadł ok. 50 m na piarg, wyrywając ze stanowiska towarzysza, który zawisł na haku. Sieczkowski doznał silnych potłuczeń, rany głowy, złamania prawej nogi i żeber. Przybyłe na miejsce Pogotowie, złożone z pracujących przy ścieżce na Rysy ratowników, zniosło ofiarę wypadku do Morskiego Oka, skąd został odwieziony do szpitala w Zakopanem.















Dnia 5. 8. znosi Pogotowie potłuczoną kandydatkę na taterniczkę Bożenę Zamorską, lat 36, z Poznania, która wspinając się "na pierwszego" granią Orlich Turniczek odpadła 7 m. Była ona uczestniczką kursu taternickiego.

Dn. 7. 8. sprowadzono z Doliny za Mnichem Alicję Gustek, lat 28, która skręciła sobie nogę.
 
Dn. 9. 8. znoszą ratownicy z Dół. 5-ciu Stawów Polskich Kazimierę Korkowicz, lat 56, która złamała nogę.

Dn. 10. 8. wyruszyła wyprawa Pogotowia nocą na Świnicę na wiadomość, że 4-ch taterników nie powróciło ze wspinaczki na filar Świnicy. Równocześnie otrzymano wiadomość, że są sygnały na Świnicy. Po dojściu, gdy zaczęło świtać, okazało się, że poszkodowani potrafią sami zjechać i wytrawersować na "zachód" w ścianie.
Byli to Anna Adamczewska. Jerzy Trzypionka, Jerzy Ślusarski i Kazimierz Kościelecki.
Twierdzili oni, że wcale nie wzywali pomocy. Sprowadzono ich w dół na Halę Gąsienicową.

W dn. 13. 8. wyruszyła wyprawa na Halę Gąsienicową po Bernarda Ochmańskiego, który wspinając się, w dniu 6. 8. filarem Staszla na Granaty odpadł i stłukł sobie kolano. Sprowadzony przez kolegów na Halę, przebywał w szałasie, skąd zniesiony został do szpitala w Zakopanem.

15. 8. znów zniesiono z Hali Gąsienicowej chorą na serce Leonardę Salską, lat 46. z Łodzi.

W dniu 17. 8. zawiadomiono Pogotowie, że grupa Niemców wspinających się na Giewoncie znalazła w Żlebie Kirkora zwłoki jakiegoś turysty. Równocześnie przybyli do Pogotowia turyści, którzy zawiadomili, że towarzysz ich Jan Turek, lat 45, z Krakowa., umówił się z nimi na dzień poprzedni na Hali Miętusiej i nie przybył.
Jak się okazało zabitym w Żlebie Kirkora był właśnie Jan Turek, który prawdopodobnie odpadł przy schodzeniu z drugiego progu i spadł ok. 50 m., ponosząc śmierć na miejscu.
Zwłoki zniesiono do Dol. Strążyskiej i odwieziono do kostnicy w Zakopanem.
Turek znany był wśród taterników krakowskich, jako dobry wspinacz, mający własne przejścia w skałkach podkrakowskich. Zaznaczyć należy, że wspinanie samotne było jego zwyczajem.
Dn. 19. 8. ratownicy GOPR znieśli z Hali chorego na serce, prof. U. W. Jerzego Kulczyckiego.

25. 8. zniesiono z Karczmiska ks. prof. Władysława Koperskiego, lat 39, który złamał nogę. Tegoż samego dnia Pogotowie sprowadziło z Czerwonych Wierchów troje uczestników wczasów wędrownych. Byli nimi: Marianna Micy, lat 21, studentka ze Szczecina, Krystyna Duda, lat 22, lek. dent. z Bielawy i Marek Olejniczak, lat 29, z Wrocławia. Osłabli oni w czasie silnego wiatru i stwierdzili, że dalej nie mogą iść. Sprowadzono ich do schroniska na Hali Kondratowej.

W dn. 25. 8. była jeszcze jedna wyprawa, a mianowicie po Annę Cieślik, lat 64, która skręciła nogę na Boczaniu.

W nocy z dn. 25/26. 8. ratownik TOPR Krzysztof Berbeka sprowadził z grani Małego Kościelca turystów, którzy na skutek ciemności zbłądzili i wzywali pomocy.

Dnia 4. IX. 1956 r. ratownicy TOPR czynią poszukiwania na południowej stronie Giewontu na skutek zgłoszenia turystów, że słyszeli wołanie o pomoc.
Alarm okazał się fałszywy.

W dniu 5. IX. 1956 r. zniesiono z Hali Gąsienicowej Stanisława Dębickiego, który wypadł przez okno i złamał sobie nogę.

W dniu 7. IX. znowu z Hali Gąsienicowej zniesiono turystkę Stefanię Żelazowską ze złamaną nogą.

Wieczorem 19. IX. wyrusza wyprawa na skutek wołania o pomoc na północny filar Świnicy. Ratownicy TOPR spotkali ofiary, którymi byli 4 turyści z Łodzi, u podnóża Świnicy. Sprowadzili ich z wysokości ok. 30 m przygodni turyści.

W dniu 17. IX. udzielono pomocy Halinie Bireskiej, pracowniczce KZG na Kasprowym Wierchu, która wracając z pracy skręciła nogę na Myślenickich Turniach.

Dnia 27. IX. zwieziono z Hali Gąsienicowej chorą pracownicę schroniska do szpitala w Zakopanem, a w dniu 28. Irenę Bem, lat 17, ze złamaną nogą.

17. X. przeszukiwano rejon Pięciu Stawów i Morskiego Oka celem odnalezienia zaginionego Andrzeja Kowalskiego, lat 17, który wyszedł w dniu 16. X. ze schroniska przy Morskim Oku. Poszukiwany powrócił sam w dniu 17. X. nocą.

27. XI. z Doliny Chochołowskiej odwieziono do szpitala pracowniczkę schroniska Katarzynę Gawronek, lat 20, która przewróciwszy się doznała wstrząsu mózgu.

29.XII. grupa taterników ćwicząca w żlebie Żabiego Niżnego w tzw. "kanionie" została porwana przez lawinę.
Dzięki szybkiej akcji zorganizowanej przez pozostałych ratowników wyratowani zostali wszyscy - jedynie 3 osoby bardziej poturbowane (złamania, potłuczenia) zostały odwiezione do szpitala. Byli nimi: Zbigniew Wiśniewski z Warszawy, Aleksander Kociałkowski z Poznania i Stanisława Janik z Łodzi.

W dniu 31.XII. z grupy 4 osób idących na nartach letnim szlakiem z Morskiego Oka do Doliny 5 Stawów Polskich zostały porwane przez lawinę i zniesione przez próg Świstówki do Roztoki - 3 osoby.
 Dwie osoby zostały zabite, a mianowicie: Kazimierz Fraczek, lat 27, z Warszawy i Halina Bresler, lat 22, studentka Akademii Medycznej w Gdańsku, natomiast Teresa Fraczek, lat 26, z Warszawy, spadłszy ok. 300 m doznała złamania nogi i ciężkich potłuczeń.
Dzięki szybkiej akcji zorganizowanej przez ratowników TOPR i taterników przebywających w Morskim Oku ranną jeszcze nocą odtransportowano do szpitala w Zakopanem.
Zwłoki pozostałych 2 ofiar zwieziono dnia następnego.
Lawina działała swoją szybkością i podmuchem, a nie masą śniegu, gdyż ofiary nie zostały nawet całkowicie nim zasypane.

Wyżej wymienione akcje ratunkowe nie obejmują zimowej działalności ratunkowej odnośnie wypadków narciarskich.
Ilość wypadków, wymagających zwiezienia toboganem wynosiła w sezonie zimowym 55/56 - 302.

Tadeusz Pawłowski


Data utworzenia: 11/06/2013 : 20:15
Ostatnie zmiany: 11/06/2013 : 20:51
Kategoria : Kroniki TOPR


Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!

Partnerzy
^ Góra ^