Kroniki TOPR - Kroniki 1947
Rok 1947 obfitował w szereg tragicznych wypadków w Tatrach i pod względem ilości wypraw przewyższył wszystkie ubiegłe lata działalności Pogotowia.
Odbyło się ogółem 30 wypraw, w tym trzy wyprawy na skutek fałszywego alarmu, pozostałe zaś wyprawy dotyczyły w siedmiu wypadkach wypadków śmiertelnych, w 13 wypadkach znoszenia rannych, w 5-u zdjęcia ze ściany, pozostałe zaś interwencje to poszukiwania zaginionych turystów.
br /> W sezonie zimowym z początkiem 1947 r. jak zwykle dyżurni TOPR interweniowali, w kilkudziesięciu wypadkach narciarskich na Gubałówce i Kasprowym Wierchu.
Kronika wypadków nie narciarskich rozpoczyna się w dn. 4. I. od wyprawy po zwłoki ks. Szykowskiego do Groty Mylnej.







Ks. Szykowski poszukiwany był bezskutecznie przez Pogotowie w r. 1945.
Zabłądził on widocznie w zawiłych korytarzach groty i poniósł śmierć głodową.



Ratownicy w Jaskini Mylnej
w czasie poszukiwań Ks. Szykowskiego













W dniach od 9 do 16 marca Pogotowie poszukiwało dwu zbłąkanych chłopców, których odnaleziono po słowackiej stronie Tatr, przytrzymanych przez tamtejszą placówkę żandarmerii.


Czarny Staw Gąsienicowy

W dn. 29 kwietnia uległ wypadkowi uczeń szkoły morskiej w Gdyni Zbigniew Kuczara.
Zwłoki jego znaleziono na krze lodowej na Czarnym Stawie Gąsienicowym.
Kuczara przechodził przez staw po załamującym się lodzie. Ślady krwi na dłoniach wskazywały na rozpaczliwą walkę, jaką stoczył Kuczara, by dostać się do brzegu. W odległości 5-u m od brzegu zmarł on na udar serca.




Bula pod Rysami - widoczny tzw "Dziewiczy Komin", którym często turyści próbują schodzić do Czarnego Stawu




Dnia 28 maja Wiesława Andrzejewska, Janina Dziubejówna i Maria Lipińska (studentki U. J.) zmyliły pokrytą śniegiem drogę przy schodzeniu z Rysów ku Morskiemu Oku i weszły na wielką Bulę pod Niżnymi Rysami. Andrzejewska i Lipińska próbowały zejść kominem wprost ku Czarnemu Stawowi i spadły wielokrotnie po drodze, odnosząc wiele ran i potłuczeń i resztkami sił dobrnęły nad ranem do schroniska przy Morskim Oku.
Dziubejówną sprowadzili członkowie TOPR.







W dniu 19 czerwca dwie dziewczynki w wieku lat ok. 12, odłączywszy się od wycieczki szkolnej, która odjechała bez nich, schodziły z Kasprowego Wierchu żlebem spod peronu wprost ku Suchej Dol. Kasprowej. Jedna z nich (Helena Somówna z Choszczna za Krzyżnem na Pomorzu), pośliznąwszy się zjechała po śniegu i uległa silnym potłuczeniom.

Ignacy Podgórski dziennikarz z Warszawy, schodząc 23 czerwca z Granackiej Przełęczy żlebem do Pańszczycy obsunął się i doznał wielu ciężkich obrażeń.

Właściwy okres letni rozpoczyna wypadek śmiertelny, jakiemu uległ w dniu 13 lipca Mirosław Grado, pracownik Banku Gospodarstwa Krajowego w Krakowie. Turysta ten, prowadząc wycieczkę złożoną z kilkunastu osób ścieżką ze Świnicy do Zawratu, odpadł od klamry i spadł ok. 100 m. na piargi górnego piętra Dol. Pięciu Stawów Polskich, ponosząc śmierć na miejscu.
Grado cierpiał podobno na częste ataki epileptyczne, przypuszczalnie, więc uległ on takiemu atakowi w tragicznym dla siebie momencie. Towarzysze zmarłego, sprowadzeni przez taterników do Kuźnic tegoż jeszcze samego dnia wyjechali do Krakowa, nie interesując się, co stanie się ze zwłokami.

Drugi, niemniej tragiczny wypadek zdarzył się na Giewoncie w dniu 20 lipca.
Wypadkowi uległ Julian Wilk, uczeń z Rzeszowa, który idąc w towarzystwie dwu kolegów, począł schodzić z grani Giewontu ku północy. Gdy stok zmienił się w urwisko, zdjął buty i oddalił się, by szukać możliwości zejścia. Za chwilę runął w dół.
Dalsze poszukiwania z powodu mgieł i deszczów, trwały jeszcze trzy dni. Dopiero trzeciego dnia natrafiono na zwłoki ukryte w ścianie na trawiastej półce.
Wilk spadł ok, 80 m i poniósł śmierć na miejscu.

Dnia 16 sierpnia Zdzisław Dutkiewicz, kupiec z Kielc, poinformowany na szczycie Świnicy przez "przewodnika" jakiejś grupy wycieczkowej, zaczął schodzić pn-wsch. ścianą Świnicy ku Gąsienicowym Stawom. W połowie ściany Dutkiewicz, który był po raz pierwszy w górach, utknął w trudnym i eksponowanym miejscu i począł wzywać pomocy. Pogotowie sprowadziło go ze ściany.

Tegoż dnia Stanisław Marusarz udzielił pomocy turystom, którzy schodząc z Żabiego Szczytu Wyżniego zbłądzili i nocowali w żlebie spadającym z Białczańskiej Przełęczy Wyżniej.

Niecodzienny wypadek zdarzył się 17 sierpnia w Roztoce, gdzie przechodząc przez potok Białkę, utonęła Helena Morstinowa. Mimo pomocy udzielonej przez turystów i gospodarzy schroniska w Roztoce, Morstinowa nie odzyskała przytomności. Przypuszczalnie śmierć nastąpiła w momencie upadku do wody na skutek osłabionego już dłuższą turą serca.



Ściana Galerii Gankowej ma wysokość około 350 m

Dnia 21 sierpnia Wiesław Orłowski, student medycyny z Krakowa, wspinając się w towarzystwie siostry klasyczną drogą na pn. ścianie Galerii Gankowej, odpadł i z powodu przerwania się liny spadł ok. 200 m, zabijając się na miejscu. Towarzyszce zabitego udzielili pomocy taternicy, biwakujący w tym czasie w Dolinie Czeskiej. Zwłoki znieśli członkowie TOPR do Zakopanego. Orłowski przeszedł przeszkolenie w skałkach podkrakowskich a swą działalność w Tatrach rozpoczął od razu od trudnych wspinaczek. Cienka, 20 metrowa lina, jakiej używał, była kompletnie zetlała.

Dnia 8 września Bogusław Wójtowicz, urzędnik elektrowni w Stalowej Woli, wraz z kilkunastu osobową grupą wczasowiczów schodził, skutkiem nieznajomości drogi ze Skrajnej Turni wprost ku Gąsienicowym Stawom po mokrym skalisto trawiastym terenie. Wójtowicz poślizgnął się i spadł ok. 100 m. Wójtowicz zabił się na miejscu, pozostali zaś uczestnicy wycieczki bądź zawrócili bądź pozostali na miejscu, czekając na pomoc Pogotowia.

26 września Pogotowie udzieliło pomocy, Zbigniewowi Nowickiemu, który utknął j w 1/3 wysokości pn. ściany Giewontu i wołał o pomoc. Wypadek ten był wynikiem lekkomyślnej fanfaronady. Nowicki założył się bowiem z kolegami, że w ciągu 2 godzin wyjdzie wprost pn. ścianą Giewontu do krzyża.



Podejście na Rohatkę od strony Zmarzłego Stawu pod Polskim Grzebieniem



Dnia 18 października uległ tragicznemu i wypadkowi Frytek Tadeusz z Czarnego Dunajca, który idąc w towarzystwie gospodarza schroniska w Dol. Staroleśnej przez Dol. Świstową na Rohatkę w czasie śnieżnej burzy zasłabł i opuszczony przez towarzysza zamarzł. TOPR zostało zawiadomione o wypadku dopiero w pierwszych dniach listopada. Wyprawa ratunkowa odnalazła w śniegu przy pomocy sond lawinowych worek i marynarkę, lecz na zwłoki zaginionego nie natrafiła.
Dopiero w lecie 1948 r. zawiadomiono TOPR telefonicznie ze Smokowca, że zwłoki Frytka zostały odnalezione w pobliżu Zmarzłego Stawu pod Polskim Grzebieniem.






Pozostałe, niewymienione wyżej wyprawy Pogotowia w 1947 r. dotyczyły w czterech wypadkach poszukiwania zaginionych turystów, którzy po kilku dniach sami powrócili do Zakopanego a w czterech wypadkach udzielono pomocy osobom, które skręciły nogi hub doznały lekkich potłuczeń.


Data utworzenia: 10/05/2012 : 09:57
Ostatnie zmiany: 10/05/2012 : 10:08
Kategoria : Kroniki TOPR


Wersja do druku Wersja do druku

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!

Translator
Partnerzy
^ Góra ^